|
Meksyk: ChcÄ… kontroli nad Twitterem
Władze Meksyku nie chcą bezczynnie przyglądać się temu, jak serwisy społecznościowe przyczyniają się do wzrostu przestępczości. Pytanie tylko, czy ustawą da się ten problem rozwiązać?
Debata internautów z premierem zbyt teatralna?
Wczoraj odbyło się spotkanie premiera z "internautami" i blogerami. Wielkie media mówią o zwycięstwie, ale to nie jest tak bardzo oczywiste. Padło kilka pozytywnych deklaracji, ale więcej było "przedstawiania stanowisk" niż rzeczywistej dyskusji. Mimo to samo zorganizowanie debaty było dobrym pomysłem.
taśmy odblaskowe -
têgim, nie ogolonym, odzianym w brudny kitel.
- Dobry wieczór, ziomku - zagadn¹³ go Sparhawk. Ober¿ysta otworzy³ jedno oko.
- Bardziej pasowa³oby: dzieñ dobry - mrukn¹³.
Sparhawk rozejrza³ siê dooko³a. Ta ober¿a by³a typowym miejscem, gdzie zbiera³o siê pospólstwo. Niska, belkowana powa³a pociemnia³a od dymu, w g³êbi izby sta³ szeroki szynkwas. Sto³ki i ³awy by³y mocno sfatygowane, a trocin pokrywaj¹cych pod³ogê nie zmiatano i nie wymieniano od miesiêcy.
- Zdaje siê, ¿e to spokojna noc - zauwa¿y³ rycerz.
- Zawsze jest spokojnie o tej porze, przyjacielu. Czego sobie ¿yczysz?
- Masz arcjañskie czerwone?
- Arcium s³ynie ze swej winoroœli. Nikomu nigdy nie zbraknie czerwonego arcjañskiego.
- Ober¿ysta z pe³nym znu¿enia westchnieniem wsta³ i nala³ wina do pucharu. - PóŸn¹ porê wybra³eœ sobie na przechadzki, przyjacielu - zauwa¿y³, podaj¹c rycerzowi puchar, który - jak Sparhawk dostrzeg³ - od dawna nie by³ myty.
- S³u¿ba nie dru¿ba. - Pandionita wzruszy³ ramionami. - Pewien znajomy powiedzia³ mi, ¿e masz tu na górze poddasze. Ober¿ysta spojrza³ na niego spod oka podejrzliwie.
- Nie wygl¹dasz na kogoœ, kto mia³by do za³atwienia nie cierpi¹cy zw³oki interes na poddaszu - rzek³. - Czy ten twój znajomy ma imiê?
- Nie takie, które chcia³by podawaæ do publicznej wiadomoœci. - Sparhawk poci¹gn¹³ têgi ³yk wina.
Okaza³o siê wyj¹tkowo poœlednie.
- Przyjacielu, nie znam ciê i nie podoba mi siê twoje nazbyt pañskie obejœcie. Dopij wino i idŸ st¹d! Chyba ¿e potrafisz przypomnieæ sobie jakieœ odpowiednie imiê.
- Mój znajomy pracuje dla cz³owieka o imieniu Platim. Pewnie s³ysza³eœ o nim.
- Platim musi byæ sp³ukany. - Ober¿ysta spojrza³ z nieco wiêkszym zainteresowaniem. - Nie wiedzia³em, ¿e ma coœ wspólnego ze szlachetnie urodzonymi... oczywiœcie poza okradaniem ich.
Sparhawk wzruszy³ ramionami.
- Ma wobec mnie pewne zobowi¹zania - mrukn¹³. Zaroœniêty mê¿czyzna wci¹¿ patrzy³ podejrzliwie.
- Ka¿dy mo¿e wycieraæ sobie buziê Platimem - stwierdzi³.
- Ziomku - rzek³ Sparhawk bezbarwnym g³osem i odstawi³ taÅ›my
odblaskowe puchar - to zaczyna byæ nudne. Albo wejdziemy na twoje poddasze, albo pójdê rozejrzeæ siê za stra¿ami. Jestem pewien, ¿e bardzo ich zainteresuje twój szynk.
Ober¿ysta sposêpnia³.
- To ciê bêdzie kosztowa³o pó³ srebrnej korony - zdecydowa³ wreszcie.
- W porz¹dku.
- Nawet nie zamierzasz siê potargowaæ?
- Trochê mi siê œpieszy. Nastêpnym razem mo¿emy posprzeczaæ siê o cenê.
- Zdaje siê, ¿e bardzo zale¿y ci na opuszczeniu miasta, przyjacielu. Nie zabi³eœ chyba nikogo dzisiejszej nocy t¹ w³óczni¹?
- Jeszcze nie - powiedzia³ Sparhawk spokojnie. Ober¿ysta g³oœno prze³kn¹³ œlinê.
- Poka¿ mi pieni¹dze - za¿¹da³.
- Oczywiœcie, ziomku. A potem pójdziemy na górê rozejrzeæ siê po
okolicy.
- Musimy byæ ostro¿ni. Przy tej mgle nie sposób dostrzec nadchodz¹cych stra¿ników.
- Zajmê siê tym.
- Tylko bez zabijania! Ta karczma jest ca³kiem mi³a, dziêki niej mam co w³o¿yæ do garnka. A je¿eli ktoœ zabije tu stra¿nika, bêdê musia³ j¹ zamkn¹æ.
- Nie martw siê, ziomku. Nie mam zamiaru nikogo zabijaæ dzisiejszej nocy.
Poddasze by³o zakurzone i sprawia³o wra¿enie rzadko u¿ywanego. Ober¿ysta ostro¿nie otworzy³ okno w szczytowej œcianie i usi³owaæ coœ dojrzeæ w gêstym oparze. Za jego plecami Sparhawk zaszepta³ po styricku i uwolni³ zaklêcie. Wyczu³ tam, we mgle, obecnoœæ cz³owieka.
- Ostro¿nie - powiedzia³ cicho. - Nadchodzi stra¿nik.
- Nikogo nie widzê.
-
S³yszê go - rzek³ Sparhawk. Nie by³o potrzeby wdawaæ siê w zawi³e wyjaœnienia.
- Masz dobry s³uch, przyjacielu.
Czekali obaj w ciemnoœci, dopóki zaspany stra¿nik nie przeszed³ mimo i nie znikn¹³ we mgle.
- Pomó¿ mi. - Ober¿ysta dŸwign¹³ jeden koniec ciê¿kiej belki na parapet. - Przerzucimy j¹ na mur i przejdziesz po niej. Potem rzucê ci koniec tej liny. Jest tu umocowana, a wiêc bêdziesz móg³ siê po niej zeœlizn¹æ.
Przesunêli belkê nad uliczk¹ przylegaj¹c¹ do muru otaczaj¹cego miasto.
- Dziêki, ziomku - rzek³ Sparhawk. Wspi¹³ siê na belkê i centymetr po centymetrze, ostro¿nie dotar³ do jej koñca. Potem z³apa³ zwój liny,
-
Google Books - kolejny sprzeciw wobec porozumienia
Coraz więcej zdaje się wskazywać, że Google nie będzie mogła dalej skanować książek w Stanach Zjednoczonych. Po styczniowym sprzeciwie największego sklepu internetowego świata teraz negatywnie o projekcie porozumienia z wydawcami książek wypowiedział się amerykański rząd.
Google prosi wywiad USA o pomoc
Amerykańska firma nie jest w stanie sama sobie poradzić z grudniowymi atakami na Gmaila. Poprosiła więc amerykańską agencję rządową ds. bezpieczeństwa o pomoc - twierdzi The Washington Post.
|